Na początek chciałabym powiedzieć, że treści i blog będą zawierać treści o charakterze wulgarnym, kontrowersyjnym i erotycznym. Blog jest przeznaczony od 16 lat. Jeśli czyjaś psychika zostanie naruszona to na własną odpowiedzialność!
A teraz prolog...
Blask fleszy, pogwizdywanie, wiwaty, tłum ludzi siedzących na trybunach to jest to czym żyję. Dzięki temu moje serce szybciej bije i krew wytwarza mnóstwo adrenaliny, gotowej do walki.
Jestem kobietą, w dodatku młodą. Potrafię zabić człowieka bez skrupułów. I to za jednym zamachem. Chociaż inni widzą we mnie słabą i kruchą panienkę. Mój wygląd potrafi zmylić. Wielu mężczyzn ucierpiało fizycznie i psychicznie przeze mnie. Tak to już jest, gdy inni chcą się do ciebie dobrać, albo flirtować. Jestem typem samotnika i nic tego nie zmieni. Zawsze byłam sama. Nie miałam rodziny i wychowywałam się sama. Życie nauczyło mnie wielu rzeczy. Nie ufam ludziom i nie zadaję się z nimi. Jestem potworem, schowanym w ciele anioła. Bezlitosność, odwaga, pezprudecyjność - To właśnie ja.
Żyję z walk na ringu. Trenuje boks praktycznie od urodzenia. Gdy byłam sama musiałam się jakoś bronić i usamodzielnić się. W swoim życiu zawsze spotykałam same dziwki i obleśnych kolesi, mających kasę na nie i inne "luksusy".
Gdy skończyłam 12 lat spotkałam pewnego mężczyznę, który uwolnił mnie z nędzy i niebezpieczeństwa. Na początku nie chciałam mu zaufać. Myślałam, że to jakiś chory zbok, lecz jednak nie. Zastanawiałam się cały czas czemu akurat ja. Czemu mnie wybrał. Byłam tylko zwykłą dziewczynką. Zwróciłam jego uwagę, kopiąc i bijąc w twarz zwykłego pijaka, który się mnie uczepił. Zwykła obrona i nic takiego. Przynajmniej dla mnie, bo mój przyszły menadżer uważał, że mam wielki talent.
Zaufałam mu w końcu. Miałam inny wybór? Nie, no właśnie. Musiałam postawić wszystko na jedną kartę. Nie wiedziałam co z tego wyniknie. Skoro mu zaufałam i byłam niepełnoletnia to znaczy, że musiałam z nim zamieszkać. Próbowałam się oswoić, co przychodziło mi z okropnym trudem. Czasami, gdy podchodził do mnie, ja zaczynałam go atakować. Na moje zdziwienie nigdy nie zezłościł się. Uśmiechał się, trzymając za obolałe oraz zakrwawione miejsce i mówił " Będą z Ciebie ludzie, zobaczysz. Masz wielki temperament i talent."
Za każdym razem dziwiło mnie to coraz bardziej. Zadawałam mu ból, a ten się śmiał. Najzwyczajniej w świecie śmiał. W końcu docierało do mnie to, że nie chodzi mu o to by mnie skrzywdzić, tylko o to by zrobić ze mnie kogoś. Na przykład światową bokserkę.
Dotarło to do mnie dokładnie, gdy dostałam worek bokserski na 13 urodziny. Byłam zszokowana. Dostałam prezent. Taki urodzinowy. To była najpiękniejsza rzecz w moim życiu. I chyba w ogóle jedyna szczęśliwa.
Przez resztę lat trenowałam boks pod okiem swojego menadżera. Z początku był dla mnie "tatą", lecz później, gdy dojrzałam zaczęłam uważać go za starszego brata. Sprawiał, że w swoim życiu zaznałam prawdziwego szczęścia. Dzięki niemu pokochałam walkę. Mogę wydawać się nienormalna, ale uwielbiam rozlew krwi. To przez to zdobyłam wiele nagród w sporcie.
Teraz sporo ludzi w Wielkiej Brytanii wie o mnie i mówi. Nie mogę powiedzieć, że pozytywnie, ale też nie mogę powiedzieć, że negatywnie. Jedno wiem na pewno. Każdy kto usłyszy moje imię zaczyna się bać, a jego serce przyśpiesza zabójczo. Przez to nazywają mnie Bloody Perrie - czyli Krwawą Perrie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz